wybierz język: Polski Türk Україна English

Wspólna granica – wspólne dziedzictwo

Nowe spojrzenie na twierdze polskie i tureckie nad Dniestrem

SZANIEC PANNY MARII

Najwcześniejsza wzmianka o istnieniu punktu umocnionego zwanego Gródkiem u ujścia Seretu do Dniestru pochodzi z 1418 r. W miejscu tym, przy dogodnej przeprawie przez Dniestr, mieli się zatrzymywać kupcy podróżujący na jednym ze szlaków łączących porty czarnomorskie z Rusią Czerwoną. Dzięki korzystnemu położeniu osada rozwijała się. W 1530 r. Kułaków Gródek – bo tak nazywano tę miejscowość (od pobliskiej wioski Kułakowce) – jest już określany jako miasteczko (oppidum). Prawdopodobnie już wówczas było ono dziedziczną majętnością rodu Jazłowieckich (Monasterskich), którzy utrzymali je w swoich rękach niemal przez cały wiek XVI. Po wygaśnięciu Jazłowieckich – klucz (zwarty zespół dóbr ziemskich) jazłowiecki, do którego najprawdopodobniej należał Kułaków Gródek, zmieniał właścicieli, aż w końcu w 1643 r. trafił w posiadanie rodu Koniecpolskich. Wiadomo, że w tym okresie Gródek był ufortyfikowany i najpewniej znajdował się tam obronny dwór oraz przygródek. Być może był to niewielki zamek – wskazują na to mapy Guillaume’a le Vasseur de Beauplana. O znaczeniu militarnym miejscowości świadczył też fakt, iż w 1600 r. koncentrowała się tam część wojsk koronnych, które później wyruszyły na wyprawę wołoską Jana Zamoyskiego.

Strategiczne położenie miasteczka było jednocześnie źródłem profitów, jak i przekleństwem, bowiem w wyniku najazdów tatarskich, a także wojen z połowy XVII w. i późniejszych Gródek wyludnił się. W osmańskim defterze (swego rodzaju spisie powszechnym) Podola z 1681 r. Kułaków Gródek jest nazywany wsią. Zamieszkiwało go wtedy ok. 100 osób[1]. Do definitywnego opustoszenia osady doszło wskutek rozpoczętej w 1683 r. kolejnej wojny Rzeczypospolitej z Turcją Osmańską. W 1684 r. król Jan III zamierzał skorzystać z brodu na Dniestrze pomiędzy Gródkiem i Wasilowem i zbudować tam most, po którym planował przeprawić swoją armię do Mołdawii.  Dziewięć lat później Gródek nie jest już określany jako miejscowość, ale jako uroczysko. Opuszczenie wioski przez ludność było prawdopodobnie efektem świadomej strategii strony polsko-litewskiej, która dążąc do „ogłodzenia” tureckiego garnizonu Kamieńca Podolskiego przesiedlała chłopów z Podola na Wołyń i Ruś Czerwoną.

O umieszczeniu na uroczysku Gródek, na miejscu dawnej miejscowości Kułaków Gródek, garnizonu koronnego zadecydował splot kilku czynników. Poprzez to posunięcie hetman Stanisław Jabłonowski zamierzał przede wszystkim uzyskać pełną kontrolę nad środkowym biegiem Dniestru. Rzeka ta była główną arterią zaopatrzeniową polskich załóg w Okopach św. Trójcy i w Soroce. Ponadto przez Gródek wiódł także lądowy szlak do Okopów. Zaczynał się on w obsadzonym przez polską piechotę Jazłowcu, szedł przez Torskie, następnie przekraczał Dniestr właśnie pod Gródkiem i dalej biegł po stronie mołdawskiej, aż do samych Okopów, gdzie pod osłoną tamtejszych umocnień znowu przekraczał Dniestr. Oprócz Gródka Jabłonowski dla ochrony tych szlaków komunikacyjnych chciał także obsadzić zamki w Chocimiu i Torskiem, oraz wieś Babińce (pomiędzy Gródkiem a Okopami św. Trójcy). Plany te ostatecznie nie zostały zrealizowane zapewne z braku wystarczającej liczby piechoty i pieniędzy na prace fortyfikacyjne. Dniestr był także wykorzystywany jako droga zaopatrzeniowa przez Turków – chłopi podolscy tą rzeką starali się spławiać żywność, którą później sprzedawano w Kamieńcu. Poprzez obsadzenie wojskiem miejscowości nad Dniestrem strona polska starała się ukrócić ten proceder. Ponadto przeprawa pod Gródkiem była bardzo często wykorzystywana przez Tatarów Krymskich i Lipków do łupieżczych wypadów spod Kamieńca na koronne Pokucie. Wreszcie w Kułakowym Gródku istniały pozostałości fortyfikacji miasteczka z XVI i 1. poł. XVII w. (nazywane przez Jabłonowskiego „starym okopkiem nad Seretem”), które można było relatywnie szybko zaadaptować na potrzeby polskiej załogi.

Choć hetman Jabłonowski już pod koniec 1692 r. podjął decyzję o budowie szańca pod Gródkiem, to na realizację tego postanowienia przyszło czekać do następnej kampanii. 24 lipca 1693 r. Hetman wydał rozkaz oberszterlejtnantowi (podpułkownikowi) Janowi Krzysztofowi von Hondorff, aby wziął ze sobą świeżo zaciągniętych rekrutów ze stacjonujących w Okopach św. Trójcy regimentów pieszych Jana Dobrogosta Krasińskiego, wojewody płockiego, Rafała Leszczyńskiego, wojewody łęczyckiego, Józefa Karola Lubomirskiego marszałka nadwornego koronnego i generała-majora Wacława Wilhelma Dobszyca, a także regiment pieszy Wacława Szczuki podkomorzego wiskiego i frejkompanię oberszterlejtnanta Henryka Henrykowskiego, oraz dwa działa (trzy- i sześciofuntowe). Dodatkowo Hondorff powinien w obozie zaopatrzyć się w zapas amunicji i narzędzia budowlane (rydle, motyki, świdry i siekiery), jak również cztery wozy (każdy zaprzężony w parę wołów). Towarzyszyć mu mieli inżynier artylerii koronnej, cieśla i puszkarz. Z tym wszystkim oberszterlejtnant powinien udać się pod osłoną jednej chorągwi jazdy na wspomniane już uroczysko Gródek i przystąpić do wznoszenia szańca. W związku z przedłużającą się budową Okopów św. Trójcy Hetman wyraźnie nakazał, aby inżynier (niestety nie zachowało się jego nazwisko) zaprojektował taki obiekt, który wysłani żołnierze byli w stanie wznieść w ciągu trzech-czterech tygodni. Plan umocnień (także niezachowany) miał zostać dostarczony Jabłonowskiemu. Po zakończeniu prac budowlanych rekruci razem z Hondorffem powinni dołączyć do swoich macierzystych jednostek w Okopach św. Trójcy, a w nowowybudowanym szańcu miał pozostać jako komendant major Józef Szczuka – dowódca regimentu pieszego Wacława Szczuki razem ze swoją jednostką i frejkompanią Henrykowskiego. Hetman chciał zatem wykorzystać budowę umocnień pod Gródkiem jako okazję do doprowadzenia posiłków do Okopów i wdrożenia świeżo zaciągniętych żołnierzy w karby wojskowej dyscypliny. Łącznie w pracach konstrukcyjnych miało uczestniczyć kilkaset osób.

Podobnie jak w przypadku Okopów św. Trójcy, aby szaniec efektywnie spełniał swoje zadanie musiało w nim stacjonować (oprócz pieszej załogi) także względnie silne zgrupowanie jazdy. Do tego celu Jabłonowski przeznaczył trzy chorągwie pancerne z partii okopowej: Józefa Stanisława Potockiego, kasztelana kamieńskiego, Mikołaja Radeckiego, chorążego horodelskiego i Bełżeckiego, wojewodzica podolskiego, a także chorągiew wołoską Stefana Bidzińskiego, kasztelana sandomierskiego także stojącą do tej pory w Okopach. Dowództwo nad całą kawalerią miał sprawować Mikołaj Tyszkowski, porucznik chorągwi Potockiego.

Prace budowlane mimo podjętych środków zaradczych przedłużały się. Dopiero 15 października hetman mógł skierować rekrutów z umocnień, które już wtedy nazwano Szańcem Panny Marii[2] do macierzystych jednostek w Okopach. Szaniec jednak nadal był nieukończony, należało przed nadejściem mrozów pogłębić fosę i dokończyć przygródek. W tym celu komendant Szczuka otrzymał od hetmana 200 zł.

Pierwszy poważny sprawdzian bojowy oddziału jazdy z Szańca Panny Marii miał miejsce w czasie letniego najazdu ordy w 1694 r. Kawaleria z Szańca pod dowództwem Tyszkowskiego połączyła się z jazdą z Okopów św. Trójcy dowodzoną przez pułkownika Konstantego Zahorowskiego i skierowała się w rejon Pomorzan w celu dołączenia do reszty wojsk polskich. Po drodze  11 czerwca zgrupowanie to natknęło się pod wsią Hodów na główne siły tatarskie. W pierwszym starciu Tyszkowski[3] dostał się do niewoli tatarskiej, a oddziały polskie musiały wobec wielokrotnej przewagi przeciwnika schronić się w zabudowaniach wsi, gdzie przez kilka godzin odpierały szturmy tatarskie. Ostatecznie orda musiała się wycofać. Nowym dowódcą jazdy w Szańcu Panny Marii na krótko został Szaniawski, porucznik chorągwi pancernej Radeckiego, a potem pod koniec lipca zastąpił go Jan Kadłubiski, porucznik chorągwi Bełżeckiego.

Zimą 1694 r. nastąpiło radykalne zmniejszenie liczebności kawalerii w Szańcu Panny Marii – z czterech chorągwi pozostała tam tylko jedna – Mikołaja Radeckiego. Prawdopodobnie wzięła ona udział w walce z najazdem tatarskim w lutym 1695 r. Pod koniec 1695 r. regimentarzem jazdy w Szańcu był Grądzki, porucznik chorągwi pancernej Jakuba Morsztyna, starosty kowalskiego. Nie wiadomo, czy jazda opuściła Szaniec Panny Marii w czasie konfederacji wojskowej 1696–1697. Prawdopodobnie cały czas stacjonowała tam piechota. Na początku 1698 r. umocnienia nadal obsadzało ok. 200 piechurów z regimentu Wacława Szczuki, którzy skarżyli się na fatalne warunki zaopatrzeniowe. W tymże roku pod forteczką grasowały niewielkie oddziały tureckie z garnizonu kamienieckiego.

Odzyskanie Kamieńca w 1699 r. i zakończenie wojny z Portą spowodowało, że dalsze utrzymywanie fortecy pod Wasilowem przestało być potrzebne. Najpierw wycofano stamtąd piechotę, jazda stacjonowała tam jeszcze do 1702 r. (chorągiew pancerna Michała Potockiego, starosty krasnostawskiego). Już w czasie wojny tureckiej do chronionego przez polską załogę Gródka zaczęli wracać mieszkańcy. W XVIII w. miasteczko zostało obudowane (wróciło do dawnej nazwy Kułaków Gródek).

 

Fragment mapy Podola przedstawiający Kułaków Gródek w I poł. XVII w. (G. le Vasseur de Beauplan, Ukrainae pars quae Podolia palatinatus vulgo dicitur, [Amsterdam 1670], zbiory Biblioteki Narodowej).

 

Fragment mapy Pokucia przedstawiający Kułaków Gródek w I poł. XVII w. (G. le Vasseur de Beauplan, Ukrainae pars quae Pokutia vulgo dicitur, [Amsterdam 1670], zbiory Biblioteki Narodowej).

 

Opracowano na podstawie:

Atlas historyczny Rzeczypospolitej Polskiej: Epoka przełomu z wieku XVI-go na XVII-sty, dz. II, oprac. A. Jabłonowski, Warszawa – Wiedeń 1889–1904.

Biblioteka XX. Czartoryskich w Krakowie, rkps nr 2524.

Biblioteka XX. Czartoryskich w Krakowie, rkps nr 2699.

Biblioteka PAN/PAU w Krakowie, rkps nr 1081.

D. Kołodziejczyk, Podole pod panowaniem tureckim: Ejalet kamieniecki 1672–1699, Warszawa 1994.

W. Majewski, Najazd Tatarów w lutym 1695 r., „Studia i Materiały do Historii Wojskowości”, t. IX/1 (1963), s. 125–178.

The Ottoman Survey Register of Podolia (ca. 1681), wyd. D. Kołodziejczyk, t. I, Cambridge (US) 2004.

Polska XVI wieku pod względem geograficzno-statystycznym, t. VIII, oprac. A. Jabłonowski, Warszawa 1889.

J. Sowa, „Ludzie niezwalczeni”: Rejestry chorągwi jazdy zaciągu narodowego w Okopach św. Trójcy 1693–1695, [w:] Studia nad staropolską sztuką wojenną, t. II, Oświęcim 2013, s. 259–299.

M. Wagner, Stanisław Jabłonowski (1634–1702): Polityk i dowódca, cz. 2, Siedlce 1997.

M. Wagner, Kampania żwaniecka 1684 roku, Warszawa 2013.

Z. Wielebska, Powstanie majątku Stanisława Koniecpolskiego (1591–1646) hetmana wielkiego koronnego, „Studia Historyczne”, R. XXIV/4 (1981), s. 547–556.

J. Wimmer, Wojsko Rzeczypospolitej w dobie wojny północnej 1700–1717, Warszawa 1956.

J. Wojtasik, Ostatnia rozprawa zbrojna z Turkami i Tatarami w 1698 r., cz. I, „Studia i Materiały do Historii Wojskowości”, t. XIII/1 (1967), s. 63–127.

J. Wojtasik, Podhajce 1698, Warszawa 1990.

M. Wolski, Potoccy herbu Pilawa do początku XVII wieku: Studium genealogiczno-własnościowe, Kraków 2013.

М. Жбанова-Гуменюк, В. Олійник, В. Уніят, Городок, [w:]Тернопільський Енциклопедичний Словник, Т. 1, Тернопіль 2004, s. 402–403.

 

[1] Dokładnie 15 gospodarzy i 9 kawalerów. D. Kołodziejczyk, badający  demografię Podola pod panowaniem tureckim, przyjmuje liczbę 6 osób na jedno gospodarstwo.

[2] Innym wyrazem pobożności maryjnej hetmana Jabłonowskiego było nazwanie założonego przez siebie miasteczka nad Dniestrem Mariampol.

[3] Został z niej szybko wykupiony, bo już pod koniec 1695 r. stał na czele chorągwi pancernej Aleksandra Jabłonowskiego, chorążego koronnego.

Autorzy zdjęć/grafik:Krystian Trela (10) - w sumie 10.


Szaniec Panny Marii odnaleziony

Podczas czerwcowej wyprawy w ramach Projektu nasza ekipa starała się odnaleźć ślady niewielkiej polskiej twierdzy nad Dniestrem. Szaniec chronił konwoje z zaopatrzeniem i wojskiem zmierzające do Okopów Świętej Trójcy w czasie wojen z Turcją. Nie udało się nam jednak natrafić na pozostałości fortyfikacji. Postanowiliśmy wrócić za jakiś czas lepiej przygotowani do poszukiwań.

Pozostałości fortu były zaznaczone na mapie Galicji z końca XVIII w. autorstwa F. von Mieg’a. Umocnienia miały znajdować się przy trakcie na zachód od wsi „Grudek”. Dokładne przeglądanie dostępnych obrazów satelitarnych pozwoliło na odnalezienie we wspomnianej okolicy zarysu, który przypominał dwa bastiony. Zanim ruszyliśmy w teren cały czas pozostawała wątpliwość… Może to wcale nie jest to miejsce… Zarys czytelny na obrazach z kosmosu stanowiłby pozostałości bastionów południowego i zachodniego. Na wspomnianej archiwalnej mapie właśnie tego ostatnim bastionu nie zaznaczono. Prawdopodobnie nie był już wówczas czytelny na powierzchni…

W końcu dotarliśmy na miejsce… Wśród wysokich chwastów znacznie trudniej dopatrzyć się resztek nasypów i rowów niż z lotu ptaka lub z kosmosu, jednak w terenie faktycznie rysują się pozostałości niewielkiego nasypu – platformy od wschodu odciętej zachowanym odcinkiem rowu. Na wspomnianej platformie stoi budynek należący prawdopodobnie do folwarku z początków XX w. oraz inne obiekty dobudowane już w okresie władzy radzieckiej. Trochę dalej w stronę Dniestru na zewnątrz od potencjalnych fortyfikacji rysują się pierwsze groby współczesnego cmentarza. Ziemia ze świeżo usypanych mogił jest czysta. Nie zawiera fragmentów rozbitych naczyń ceramicznych ani innych śladów wcześniejszej aktywności człowieka… W pobliżu grabarz kopie nowy grób. Podchodzimy i nawiązuje się rozmowa. Pytany o to miejsce odpowiada, że co prawda on nie jest tutejszy ale zna kogoś kto chyba będzie wiedział. Wyjmuje telefon komórkowy i dzwoni. Nieznany nam informator po drugiej stronie potwierdza nasze przypuszczenia… To miejsce w tradycji miejscowej ludności jest znane jako „Polska zastawa”… Jesteśmy na miejscu! Szaniec odnaleziony!

Oczywiście w najbliższej przyszłości należy jeszcze raz wrócić. Wykorzystać moment gdy na okolicznych polach nie będzie plonów i wszcząć dokładniejsze poszukiwania.

Wracając do śladów czytelnych na obrazie satelitarnym można dodać, że fortyfikacje zostały założone na planie prostokąta, którego dłuższe boki były orientowane na linii NE-SW. Długość fortyfikacji nie jest pewna, ale sugerując się przebarwieniami gleby na uprawnym polu można domyślać się, że było to około 190 m. Szerokość fortyfikacji łatwiej obliczyć dzięki zachowanym śladom dwóch bastionów było to około 120 m.

Warto podkreślić, że z wyniesienia na którym usypano umocnienia można było obserwować pobliski odcinek Dniestru (ok. 700 m na południowy-zachód), a także przeprawę na Serecie (ok. 1000 m na południowy-wschód). Wymienione odległości wskazują jednak, że załoga nie miała szans skutecznie ostrzeliwać z dział żadnego z wymienionych celów. Była to więc strażnica, z której w razie potrzeby działano ofensywnie używając kawalerii oraz bezpieczne schronienie dla konwojów z pomocą kierowaną do Okopów św. Trójcy.